26. Richelle Mead - "Akademia Wampirów"



Autor: Richelle Mead
Tytuł oryginalny: Vampire Academy
Tytuł polski: Akademia Wampirów
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 336




Obserwując polskiego i amerykańskiego Booktube'a nie sposób nie natknąć się na rozentuzjazmowanych (ale trudne słowo) i zachwyconych "Akademią Wampirów"  ludzi.  Oczwiście z wypiekami na twarzy polecają, wręcz zmuszają oni  do przeczytania tej serii każdego, kto dziwnym trafem jeszcze tego nie uczynił.


Mi jednak za  bardzo się nie spieszyło. Owszem, naoglądałam się dziesiątek recenzji i filmów na temat twórczości Richelle Mead, dokładnie znałam bohaterów książki,ale nie sięgnęłam po lekturę. Miałam "na głowie" wiele innych pozycji, które w tamtym momencie wydawały mi się ciekawsze. Kiedy jednak zobaczyłam, że na blibliotecznej półce stoją sobie (bardzo trudno u nas dostępne) dwie pierwsze części AW, bez zastanowienia chwyciłam je i pół godziny później zanurzyłam się w lekturze pierwszej części.


Przeniosłam sie do ponurego świata dampirów, morojów i strzyg. Jeśli jeszcze nie czytaliście AW, to te nazwy zapewne nie mówią wam nic, no ale od czego są blogi książkowe...

Otóż tak: dampiry to pół ludzie, pół wampiry. Są oni opiekunami i strażnikami morojów, czyli pełnokrwistch wampirów. Strzygi natomiast to zbuntowane moroje, które przeszły na ciemną stronę mocy i są złe, okrutne, nikt ich nie lubi i tak dalej.


Rose Hathaway, główna bohaterka serii jest dampirem. Ma siedemnaście lat, a z jej zachowania wywnioskować można, że nie boi sie niczego i niegroźne jej dzikie imprezy i przyjęcia.  Poznajemy ją w momencie, w którym daje się złapać strażnikom Akademii św. Władimira (nie, nie Putina :D) i wraz z morojką Lisą - jej najlepszą przyjaciółką trafiają do szkoły, z której jakiś czas temu uciekły.  Rose czuje się odpowiedzialna za Lisę, mimo tego, że nie jest jej oficjalną opiekunką. Dziewczyny połączone są ze sobą niesamowitą więzią, otóż Rose czuje wszystkie emocje i uczucia targające Lisą.




Jak już jesteśmy przy Lisie, muszę dodać,  że była NIESAMOWICIE denerwująca. Taka totalna sierota.  Rose jest dla niej ogromną pomocą. Lisa nie umie poradzić sobie ze swoim depresyjnym charakterem, to przyjaciółka  jest  dla niej podporą. UGH. Nie cierpię jej z całego serca.
Z kolei Rose była nienajgorsza. Nawet przypadła mi do gustu, taka niereformowalna, niegrzeczna dziewczyna.  Widać, że zna swoją wartość, nie boi się wyzwań i jest gotowa poświęcić woje życie drugiej osobie.  Swoim zachowaniem i wyglądem wzbudza zainteresowanie chłopców, co umiejętnie wykorzystuje do przeróżnych celów.


- Rose jest twarda. Poradziłaby sobie.
- Nie widziałeś, jak cierpiała – odparła z uporem. –
Płakała.
- I co z tego? Wszyscy czasem płaczą. Ty również.
- Ale nie ona.



Serce Rose skrada jednak osoba, która mojego nie skradłaby w żadnym wypadku. Dymitr Bielikow. Ja nie wiem o  co tu chodzi, ale jego postać wogóle mi się nie podobała. Cichy, wiecznie skryty Rosjanin, dampir, trener sztuk walki, oczywiście perfekcyjny w każdym calu.  Bardzo się zdziwiłam, kiedy uświadomiłam sobie, że chyba po raz pierwszy nie spodobał mi się książkowy chłopak, do którego wzdychają wszystkie inne czytelniczki. Już o wiele bardziej zauroczył mnie Christian, młodzieniec, który kręci się w pobliżu Lissy. Był taaaki słodki i  kochany :)


Reasumując, "Akademia Wampirów nie zaskoczyła mnie. Nie oczekiwałam od niej dużo i jak się spodziewałam, dużo nie otrzymałam (ale rymy!).





 OCENA: 5/10

A, i jeszcze jedno, w wolnej chwili zapraszam Was na bloga Justyny 
www.cenzurki-lekturki.blogspot.com , z którą nawiązałam ostatnio współpracę :) Do zobaczenia!